Hristina Cosmetics - recenzja/ Maska do ciała i twarzy.

by - 17:45:00



Dzisiaj przychodzę do Was z całkowitą nowością kosmetyczną!! Moje małe odkrycie ostatniego czasu, czyli marka Hristina Cosmetics. To bułgarskie kosmetyki, które do tej pory nie były mi znane.

Co wyróżnia tą markę to na pewno 100% naturalności. Jest to nieduża rodzinna produkcja oparta na bazie tradycyjnych receptur i pozbawiona jakiejkolwiek chemii. Z wielką chęcią rozpoczęłam przygodę z tymi kosmetykami, która mam nadzieję szybko się nie skończy. Mój koszyk zakupowy bowiem był pełen naturalnych wspaniałości, a dzisiaj opowiem Wam o jednej z nich. 





Pierwsza w moje ręce trafiła maseczka do ciała i twarzy z serii SEZMAR COLLECTION Professional. Uwielbiam wszelkiego rodzaju maseczki i potrafię nawet kilka razy w tygodniu nakładać je na twarz. Jednak maseczki przeznaczonej do całego ciała nigdy nie miałam. Dlatego poniekąd taka maseczka jest też dla mnie nowością. Zapach pomarańczy i cynamonu nieodmiennie kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem, a że nadal pisze dla Was siedząc obok mojej choinki to myślę, że to idealna pora na dodanie mojej opinii o tym kosmetyku.

BODY MASK - Orange & Cinamon




W składzie znajdziemy:

Kaolin- biała glinka, najbardziej delikatna ze wszystkich glinek, cechuje ją wysoka zawartość wapnia, cynku, krzemu i magnezu

Olej z nasion winogron - stymuluje skórę, prowadzi do regeneracji komórek, jest silnym przeciwutleniaczem

Olej z migdałów - przywraca skórze blask, usuwa martwe komórki, dogłębnie nawilża, łagodzi podrażnienia

Olej z pomarańczy - ma działanie antyseptyczne, działa odświeżająco, rozgrzewająco i odprężająco

Olej z cynamonu - ma właściwości rozgrzewające, przeciwzapalne i ściągające

Oprócz wymienionych składników aktywnych w składzie znajduje się jeszcze tylko i wyłącznie woda. Prawda, że już sama zawartość zachęca żeby wypróbować produkt na własnej skórze.  


Maskę otrzymujemy w dosyć sporym, plastikowym słoiku. Jego pojemność to 500 ml. Grafika opakowania jest bardzo oszczędna i zminimalizowana do niezbędnego minimum. Pojemnik jest przeźroczysty dlatego od razu widzimy co kupujemy, a ponadto na bieżąco kontrolujemy ilość zużytej maski. Po odkręceniu słoika na pierwszy plan wysuwa się zdecydowanie nuta cynamonu i próżno w tym momencie szukać zapachu pomarańczy. Dosyć silny cynamonowy aromat po czasie jednak słabnie, żeby ustąpić miejsce pomarańczy. Także już podczas zmywania maski ze skóry czujemy  przyjemny,  cytrusowy aromat. Jeżeli ktoś nie lubi korzennego zapachu to nie wiem, czy da radę z tą maską bo zwłaszcza na twarzy w pierwszych chwilach po nałożeniu zapach jest dosyć mocny. Ja akurat cynamon bardzo lubię, więc mój nos był zadowolony ;)



Konsystencja jest stabilna, ale niezbyt gęsta dlatego z łatwością nanosimy maseczkę na skórę. W dotyku jest bardzo aksamitna, gładka i przyjemna. Kolejnym dla mnie plusem jest to, że zastygając nie tworzy na skórze skorupy, bo tego uczucia nienawidzę. Maseczka po prostu wysycha, dzięki czemu nałożona na ciało nie ogranicza nam swobody ruchów. Wystarczy nałożyć naprawdę cienką warstwę. Miałam wrażenie, że część tej maseczki moja skóra po prostu wchłonęła. Biorąc pod uwagę gramaturę opakowania i grubość warstwy nałożonej na skórę to stwierdzam, że jest to produkt po prostu mega wydajny. Również ze zmyciem jej ze skóry nie ma problemów, nie trzeba trzeć jak to bywa właśnie w przypadku takich masek, które zastygają na skorupę.

Ja aplikuję maseczkę na twarz i nogi, ponieważ te dwa miejsca na moim ciele wymagają największego wsparcia. Robię sobie taki zabieg 2 razy w tygodniu. Po aplikacji maseczki czuć delikatne, ale bardzo przyjemne ciepło na skórze. Po pierwszym użyciu czujemy jedynie gładką skórę, ale stosując ją dłużej zaczęłam zauważać bardzo pozytywne efekty. Kluczowa dla mnie sprawa to fakt, że nie wysusza ona skóry. Moja skóra na nogach, która zwłaszcza teraz podczas zimy jest strasznie przesuszona nabrała dużo zdrowszego wyglądu. Widać to zwłaszcza na udach, które były mocno przesuszone i nie wyglądało to już najlepiej. Co do skóry twarzy, to wiąże z ta maseczką sprawę zmian skórnych, które ustąpiły. Zawsze przed miesiączką pojawiały się na niej jakieś drobne niedoskonałości. Tym razem sprawa mnie ominęła i biorąc pod uwagę kosmetyki, które stosowałam w ostatnim czasie to prawdopodobnie całą zasługę mogę przypisać właśnie tej maseczce. Co tu się dużo rozpisywać widać ogólną poprawę stanę skóry. 



Podsumowując: w 100% naturalny skład, świetna wydajność, piękny zapach i zauważalne efekty. No i do tego dochodzi niewysoka cena. Jeżeli zwracacie uwagę na skład to możecie zamawiać bez wahania i bez obaw o jakieś ukryte kwiatki w INCI. Jest to pierwsze spotkanie na blogu z tą marką, ale nie ostatnie bo czeka na Was jeszcze kilka moich recenzji marki Hristina Cosmetics.

Spotkaliście się już z tą marką kosmetyczną?

You May Also Like

29 komentarze

  1. Znam markę i mam ich kilka produktów w domu. Na razie każdy z nich spisał się doskonale. O masce do ciała nie słyszałam. Muszę koniecznie spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  2. czytając Twoja recenzje stweirdziłąm ze to coś dla mnie . zamawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze słyszę, ale kusisz!;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno nie nałożyłabym jej na twarz. Na ciało mogłaby się spisać, ale nie lubię się babrać maskami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze a ja uwielbiam maseczki i robię tak często jak tylko się da ;P

      Usuń
  5. Marka jak i kosmetyki są mi zupełnie obce, ale z przyjemnością bym się z nimi poznała bliżej :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Maska do ciała? Muszę ją mieć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już kiedyś o kosmetykach tej marki i przyznam, że po maskę sięgnę. Kocham zapach cynamonu <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Marki nie znam osobiście, jedynie z blogów, ale czytam kolejną pozytywną recenzję, więc czuję się zachęcona :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie kojarzę tej marki, ale maskę chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Olej z cynamonu? Ooo... skład jest super! Skusiłaś mnie bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tych kosmetyków, ale skoro są naturalne to już dla mnie wielki PLUS. Bardzo ładne mają opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. trafilas idealnie w pore z ta recenzja faktycznie. patrzac po zdjeciach od razu pomyslalam, ze jest to wydajny kosmetyk. lubie naturalne kosmetyki. i biore wszystko, co chociaz troche pomoze mi w poprawieniu kondycji mojej suchej jak wior skory :(

    OdpowiedzUsuń
  13. nie znam, ale jestem ciekawa produktu . skład jest fajny, wiec chetnie by sie znalazl w mojej lazience .

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tej firmy, ale uwielbiam maski, a ta wygląda wyjątkowo kusząco. Poza tym maski do ciała rzadko stosuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tą firmą już się spotkałam i długo zastanawiałam się nad zakupem, teraz mnie przekonałaś

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie absolutnie nie znam marki ani ich produktów muszę się jej bliżej przyjrzec

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem czy zapach by mnie nie męczył, bo jednak korzenne nie są do końca w moim guście. Niemniej jednak sama maska wydaje się bardzo interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie ta marka i jej kosmetyki to zupełna nowość,ale widzę że warto je poznać i przyjrzeć im.sie bliżej. Cena bardzo zachęcająca

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam zupełnie ale zaraz obadam sklep.

    OdpowiedzUsuń
  20. Same plusy :) czego chcieć więcej ?

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdyby nie cynamon brałabym w ciemno :) Poza tym podobnie jak Ty nigdy nie miałam maski do całego ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Marka jest mi znana jedynie z blogów. Nigdy nie miałam także maski to całego ciała, więc chyba pora zmienić obydwie te rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Konsystencja wygląda świetnie. Ano i już czuję ten piękny zapach. Absolutnie muszę ją mieć.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam kosmetyków tej marki, ale zapach tego produktu zdecydowanie zachęca do wypróbowania go;D

    OdpowiedzUsuń
  25. Pierwszy raz spotykam się z maseczką na całe ciało. Co prawda nie bardzo lubię takie kosmetyki wielozadaniowe, bo mam wrażenie, że nie skupiają się one na działaniu, tylko na wielozadaniowości. Ty jednak tą polecasz i dlatego może btm sie i skusiła, gdyby nie ten cynamon, którego nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń